sobota, 31 maja 2014

Rozdział 2

Wszyscy na mnie patrzą. To zauważam od razu. Po chwili podchodzi do mnie Vivian Court:
-Jak się trzymasz, kochanie? – przytula mnie. Wiem, że nie sprawia jej to przyjemności. – Mam nadzieję, że dobrze. Znajdę cię później.
Widzę jak biegnie do Luka, który patrzy na Meg. Ona odpowiada mu uśmiechem. Patrzę na nią przez dłuższą chwilę.
- Co?
- Nic. Znajdźmy Sarę, okey.
Po chwili ją znajdujemy, a Meg odchodzi w stronę Luka.
- Co my robimy źle. – tylko patrzę, o co chodzi? – No wiesz, każdy ma chłopaka, a my zostałyśmy same. To ostatnia klasa, a ja nie mam zamiaru zostać sama jak palec.
- Masz mnie. Nie tylko my zostałyśmy same. – po dłuższym namyśle dodaję – Kiedyś znajdzie nas ktoś wyjątkowy. A teraz idziemy na lekcje i widzimy się później.
Odchodzę w stronę mojej szafki. Otwieram ją i słyszę jak ktoś mówi:
- Hej Leila. Miło Cię widzieć. Jak się trzymasz? – po dłuższej chwili dodaje - Mi możesz powiedzieć prawdę.
- Co za zaszczyt. Król imprez się do mnie odezwał. Czułam się w miarę dobrze, dopóki ciebie nie zobaczyłam, a teraz wybacz, ale odpływam do mojej fortecy.
Zamykam szafkę i idę w stronę klasy.
- Poczekaj. – bierze mnie za rękę, od razu ją odtrącam – chciałem dać ci zaproszenie na małą imprezkę. Chyba zasłużyłem, żebyś zaszczyciła mnie swoją obecnością. – od niechcenia dodaje - No i możesz wziąć koleżanki.
Kiwam głową i odchodzę.
-Wiedziałem, że się zgodzisz.
Idę do klasy. 

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 1


Jedyne co pamiętam z pogrzebu mojego brata to moja matka, która płakała i mówiła, żeby nie odchodził. Ojciec który stał prostu niewzruszony mówiąc „Tak miało być”. Znajomi i nieprzyjaciele, którzy udawali, że jest im przykro. Mój brat umarł 25 kwietnia 2014r. podczas wypadku samochodowego. Oczywiście jak większość osób w jego wieku był pijany.
Stoję przed lustrem i przyglądam się swojemu odbiciu myśląc, że tak nie powinno być. Mam na sobie niebieską sukienkę, która podkreśla mój kolor oczu i „mój status”. Matka przygotowała dla mnie wszystko. Ostatnio jedyne co robię to myślę, co by było gdyby. Wiążę włosy w ciasnego koka i wychodzę z pokoju. Idę do kuchni biorę jakieś śniadanie i wychodzę. Moja przyjaciółka Peggy stoi obok samochodu i czeka na mnie. Jej włosy są w nieładzie. Podchodzę i przytulam ją mówiąc:
-Okey… Już wszystko okey
- W drogę – odpowiada
Przyjaźnimy się od 2 lat. Nie wiem jak to się stało, ale raz poszłyśmy na rowery i jakoś tak zostało. Wiatr rozwiewa jej brązowe włosy, które są krótsze niż je zapamiętałam. Jej strój jest swobodny, ale prawdopodobnie z pierwszych stron gazet. Dojeżdżamy do szkoły i pyta:
-Gotowa
-Tak – odpowiadam po krótkim namyśle